Top
uśmiech będę winna – TUU
fade
72
single,single-post,postid-72,single-format-standard,eltd-core-1.0,flow-ver-1.3.1,,eltd-smooth-page-transitions,ajax,eltd-blog-installed,page-template-blog-standard,eltd-header-standard,eltd-fixed-on-scroll,eltd-default-mobile-header,eltd-sticky-up-mobile-header,eltd-dropdown-default,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12,vc_responsive
tu_grosz_ilu_www

uśmiech będę winna

To najdrobniejsza waluta, jakiej na co dzień używamy. Żeby była opłacalna, powinna być niematerialna.

 

Kiedyś pięć groszy wynosiła dniówka murarza, który mógł ją wydać na koszulę albo mendel jaj. Kiedyś to koniec szesnastego wieku. Czterysta lat później nie było dnia, żebym jakichś aluminiowych monet nie znalazł, wracając ze szkoły. Ludzie je gubili, bo już wtedy niewiele znaczyły. Jedyne, co można było kupić za pięć groszy to koperta, do której zbierało się te grosze, żeby później wymienić je w sklepie na złotą dwójkę otoczoną kłosami, poobracać chwilę w palcach i wydać obok na gałkę śmietankowych. Dziś dwa, trzy grosze kosztuje sztuciec w barze mlecznym. I to zdaje się właśnie dla plastikowego noża, widelca i łyżki Ministerstwo Finansów obciąża nasze kieszenie.

 
Najmniejszy grosz kosztuje w produkcji trzy grosze i bity jest głównie przez brytyjską mennicę państwową. Półtora grama miedzi, cynku i śladowych ilości manganu warte jest więcej w skupie złomu niż przy kasie. Każdy szanujący swą kieszeń obywatel wypróżnia się z groszy w domu do słoika, skarbonki albo wazonu i w ten sposób wycofuje je z obiegu. A przez to budżet dopłaca do groszy więcej – dziesiątki milionów złotych rocznie.

 
A ile na co dzień? „Grosik będę winna” słyszą dzień w dzień miliony Polaków. Między innymi dlatego, że kitramy drobne na chatach, więc nawet gdyby mennica Royal Mint tłukła dzień i noc, to będzie ich brakować w sklepowych kasach. Ale mimo ich permanentnego niedoboru, system jakoś działa. Kolejki w sklepach nie są większe niż dawniej, a klienci mniej zadowoleni. Jakoś przełykamy to niewydanie reszty, bo zamiast tego grosika zazwyczaj dostajemy uśmiech. A czy on nie jest wart znacznie więcej?
Grosze nie znikną. Żaden urzędnik nie odważy się pozbawić pracy rzeszy specjalistów od marketingu, doradzających, ile dziewiątek ma znaleźć się po przecinku, żeby wyglądało, że jest prawie za darmo. Grosze są tylko po to, żeby nadać wartość pracy handlowcom i sztućcom w barze mlecznym.

 

 

Przestańmy zajmować się drobiazgami! Jesteśmy w stanie je darować, jak darujemy bliskim drobne niezręczności. Nie bierzmy miedzianej reszty, odbierajmy uśmiechy. Od starszego pana z kiosku, który czyta zupełnie inne gazety niż mi sprzedaje, a mimo to wita mnie promiennym uśmiechem. Od przemiłej, choć – na pierwsze wrażenie – nieco jędzowatej, dziewczyny z piekarni, której grymas twarzy potrafi rozbroić porannie nadąsaną kolejkę, a mnie przekonać, że jestem wśród przyjaznych ludzi.

 

 

Te banany zdobiące coraz częściej nasze lica są w dużej mierze odpowiedzialne za wzrost naszej aktywności w lokalnych społecznościach. Zwabieni uśmiechem zaczynamy się do siebie garnąć. Zuzanna Skalska nazywa to w wywiadzie na str. 9 „skandynawizacją”. Wolimy rozpromienioną na nasz widok twarz znajomego sprzedawcy w sklepie za rogiem niż tańsze zakupy na obrzeżach miasta od bezosobowej kasjerki w supermarkecie. Spacer swoją ulicą, wymiana uprzejmości i uśmiechów w pogodny dzień warte są dużo więcej niż zniżka w dyskoncie. Zaczynamy kupować produkty, usługi – w tym edukacyjne i kulturalne – blisko miejsca zamieszkania, bo zawierają wartość dodaną. Jeśli za garść serdeczności gładko przełykamy wyższą cenę, to znak, że nasze emocje mocno zyskały na wartości.

 

 

Najwyższy czas w swoich fyrtlach wprowadzić niemonetarny system płatniczy. Czyli znaleźć właściwą wagę dla spraw z kategorii groszowych. Przekonać sprzedawców, by zaokrąglili ceny kupowanych przez nas produktów. A jeśli się nie uda, żeby choć pozwolili ustawić na ladach kosze na grosze, by wrzucać doń resztę na zwierzaki ze schronisk. Bezwarunkowo z uśmiechem.
Ale niech to działa też w drugą stronę. Jeśli komuś zabraknie grosza kultury, bądźcie dla niego wyrozumiali i uśmiechnijcie się. Jeśli na początku nie uda Wam się do tego chama, to chociaż, porozumiewawczo, do znajomych z kolejki.

 
Szczerzący się przyjaźnie
Paweł Pawrowski

znajdź całość TUU